Podsumowanie października – projekty, sesje, książki, miejsca!

W tym roku jakoś tak powoli zakochuję się w jesieni, która zawsze kojarzyła mi się jedynie ze spadkiem energii, motywacji i ogólnie sił życiowych. Dni były krótsze, a ja nigdy nie miałam czasu, by z nich korzystać. Zaczynałam pracę – było ciemno, kończyłam – to samo. Teraz, gdy stuknie mi rok na freelansie, wszystko wygląda zupełnie inaczej.

Proszę Pani, a ona powiedziała SEKS!

Niby wiemy, że nasze matki nie znalazły nas w kapuście, a jednak słowo seks wciąż budzi wiele kontrowersji wszędzie tam, gdzie tylko się pojawia. A skoro już jesteśmy przy kapuście, to podaję idealny przepis na wybuchowe danie. Składa się zaledwie z trzech składników, a właściwie to z trzech słów, które możesz wymieszać dowolnie, efekt będzie zawsze taki sam.

Czego tak usilnie szukam w folklorze?

Oglądałam w piątek krótki materiał z białoruskiej telewizji, który to opowiadał o Walentynie Szewczyk i jej ojcu Grzegorzu Michalczuku, którzy w 1972 roku zrobili tournée po swojej wsi i nagrali na taśmę magnetofonową kilkadziesiąt pieśni ludowych w wykonaniu mieszkańców. Znalezienie chętnych nie było trudne, niegdyś wieczorne śpiewy sąsiadów były normą. Dziś podlaska wieś Husaki liczy 60 domów i 50 mieszkańców – śpiewać nie ma komu.

“Jak to się mówi – gość w dom, Bóg w dom”

Pamiętam stare zdjęcia w albumie u babci. Sylwetki wyłaniające się zza pergaminu, który oddzielał od siebie kolejne strony.  Twarze ludzi, których nigdy nie poznałam i te, które znam od urodzenia. Jedne zmieniły się bardziej, inne prawie wcale. Podobieństwo. Te same nosy, podbródki, oczy. Imiona i rysy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Stare domy, drewniane płoty i dużo zieleni wokół.  Albo śniegu.  Fakt, zimy bywały kilkadziesiąt lat temu bardzo srogie.