Fotograficzne marzenia na 2020 rok

Podziwiam ludzi, którzy potrafią prowadzić piękne plannery, żyć w porządku, ustalać konkretne cele i krok po kroku je realizować, podczas gdy ja w większości płynę z prądem lub pod prąd. Nie potrafię odhaczać kolejnych punktów z pięknej, kolorowej lub minimalistycznej listy. Za każdym razem, gdy próbuję coś zaplanować, kreślę, bazgrolę i robię na kartce jeden wielki bałagan.

Jak przetrwać zimę? 8 sposobów

Zawsze byłam tą osobą, co to pisała sobie kosmicznie długie listy postanowień noworocznych, a potem przeżywała głębokie rozczarowanie sobą i światem (który, rzecz jasna, po prostu mi nie sprzyjał). Obiecywałam sobie, że tym razem wszystko będzie inaczej. Będę zdrowo jeść (zawsze), regularnie ćwiczyć (tzn. codziennie, przez tydzień, póki nie opadnę z sił lub nie nabawię się kontuzji), pisać teksty na bloga (tak ze 3 tygodniowo) i zostanę rekinem biznesu.  Póki jeszcze studiowałam, sesja zimowa też miała należeć do mnie.  Finalnie jedynym co do mnie należało, był gorzki smak rozczarowania i poczucie, że znowu dałam ciała.

Co najbardziej zmienił rok 2019?

Kojarzycie tę scenę w bajkach, gdy jedna z postaci zderza ze sobą dwa talerze nad uchem drugiej? Pierwsza wzdryga się, cała drętwieje, a wokół rozchodzą się fale jak na tafli jeziora, w którą właśnie uderzył kamień. U mnie tą postacią byłam ja, talerzami stan mojego zdrowia, a falami wszystkie konsekwencje związane z tym, że za dużo mi się wydawało.

Podsumowanie października – projekty, sesje, książki, miejsca!

W tym roku jakoś tak powoli zakochuję się w jesieni, która zawsze kojarzyła mi się jedynie ze spadkiem energii, motywacji i ogólnie sił życiowych. Dni były krótsze, a ja nigdy nie miałam czasu, by z nich korzystać. Zaczynałam pracę – było ciemno, kończyłam – to samo. Teraz, gdy stuknie mi rok na freelansie, wszystko wygląda zupełnie inaczej.