No i co z tym paskiem?

Koniec roku szkolnego zawsze wyzwalał wielkie emocje. W początkowych latach nauki nie mogłam się ich doczekać. Wtedy nie było dla mnie nic piękniejszego niż promienie słońca oblewające jeszcze blade ciało, wieczorny zapach maciejki, rowerowe wycieczki nad jezioro i nocowanie pod namiotem. Potem było trochę gorzej. Co prawda nie z pogodą. Słońce świeciło równie mocno, co przed laty. Tylko wakacje zaczęły się kojarzyć z czymś innym.

4 miejsca w Toruniu na totalny reset

Nie ma co się czarować – jestem absolutnym dzieckiem wsi. Początkowe lata życia to dla mnie głównie hasanie po lasach i łąkach, karmienie koni napotkanych po drodze do babci, zbieranie włochatych gąsienic i najbardziej obrzydliwa część, czyli układanie żab w rodzinki. Mój dziecięcy rozum podpowiadał mi, że żadne zwierzątko nie powinno żyć samotnie, to też prowadziłam dla nich wszystkich dom tymczasowy na naszym podwórku, który mojej mamie niejednokrotnie spędzał sen z powiek. Zwłaszcza gdy w sałacie magicznie pojawiała się cała kolonia ślimaków winniczków.

Coś więcej niż zera na koncie

Jakiś taki kryzys wieku dorosłego mnie dopadł. Już nawet chciałam na pocieszenie kupić sobie nowy, sportowy samochód prosto z salonu, wyjechać na wakacje na Bahamy czy gdzie to się tam teraz jeździ i zmienić partnera na młodszego. Potem jednak sprawdziłam stan konta i szybko dotarło do mnie, że ilość zer na nim zdecydowanie się nie zgadza, bo jeśli już się pojawiały, to po przecinku.

Ile naprawdę jest warta bluzka za 20 zł?

Jeden z największych odzieżowych gigantów wypuścił ostatnio kampanię promującą najnowszą kolekcję kostiumów kąpielowych.  Pewnie nie odbiłaby się tak dużych echem w mediach społecznościowych, gdyby nie fakt, że modelki nie zostały wyretuszowane.  Ale jak to? Marka odzieżowa pokazała, że kobiety mają fałdki na brzuchu, gdy siedzą, rozstępy i cellulit?

Świat w 10 historiach. “Opowiadania bizarne” Olgi Tokarczuk

Moi dziadkowie urodzili się już po wojnie. Jej okropieństwo znają jedynie z opowiadań rodziców, którzy cenili to, co mieli jak największy skarb. A mieli z dzisiejszego punktu widzenia niewiele. Życie, puste kieszenie i wolność. Swoim dzieciom mogli dać już nieco więcej. Dach nad głową, kawałek ziemi i poczucie bezpieczeństwa, a także świadomość, że najgorsze już się stało.